Zmiany w zasadach pomocy dla uchodźców z Ukrainy wywołują coraz większe kontrowersje. Organizacje społeczne i osoby zaangażowane w pomoc humanitarną alarmują, że część nowych rozwiązań może szczególnie dotknąć seniorów, osoby przewlekle chore, samotnych rodziców oraz rodziny wychowujące dzieci z niepełnosprawnościami. Ich zdaniem konieczna jest szybka korekta przepisów, aby uniknąć sytuacji, w której najbardziej potrzebujący zostaną pozbawieni podstawowego wsparcia.
Od kilku miesięcy trwa proces stopniowego wygaszania nadzwyczajnych rozwiązań wprowadzonych po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. W założeniu miał on zachęcać uchodźców do większej samodzielności i integracji z rynkiem pracy. Krytycy obecnej polityki podkreślają jednak, że nie wszyscy są w stanie spełnić stawiane im wymagania.
Najtrudniejsza sytuacja dotyczy osób starszych. Wielu ukraińskich emerytów mieszkających w Polsce nie ma możliwości podjęcia zatrudnienia, a jednocześnie napotyka problemy związane z uzyskaniem pełnego dostępu do systemu ochrony zdrowia. Dodatkowym utrudnieniem pozostają długotrwałe procedury związane z przenoszeniem świadczeń emerytalnych z Ukrainy. W praktyce oznacza to, że część seniorów przez wiele miesięcy funkcjonuje bez stabilnego zabezpieczenia finansowego i z ograniczonym dostępem do leczenia.
Zastrzeżenia budzi również sytuacja pacjentów cierpiących na ciężkie choroby wymagające regularnej terapii. Organizacje pomocowe wskazują, że osoby korzystające z leczenia onkologicznego, dializ czy specjalistycznych programów terapeutycznych mogą napotykać trudności w kontynuowaniu terapii. Zdaniem ekspertów w przypadku schorzeń zagrażających zdrowiu i życiu system powinien gwarantować ciągłość leczenia niezależnie od zmian administracyjnych.
W centrum debaty znalazła się także kwestia ośrodków zbiorowego zakwaterowania. Liczba dostępnych miejsc jest stopniowo ograniczana, a kolejne zmiany mają objąć następne grupy mieszkańców. Według organizacji pozarządowych problem może dotknąć tysiące osób, które nie posiadają środków na wynajem mieszkania ani możliwości samodzielnego utrzymania się. Szczególne obawy dotyczą rodzin z dziećmi oraz osób starszych, które od lat pozostają zależne od systemowego wsparcia.
Coraz częściej zwraca się również uwagę na sytuację samotnych matek. Wiele z nich opiekuje się kilkorgiem dzieci, często bez wsparcia bliskich. Dla części rodzin podjęcie pracy jest utrudnione lub wręcz niemożliwe ze względu na obowiązki opiekuńcze. Problem staje się jeszcze bardziej widoczny w przypadku dzieci wymagających stałej rehabilitacji lub specjalistycznej opieki.
Przedstawiciele organizacji pomocowych podkreślają, że nie kwestionują potrzeby dostosowywania systemu pomocy do zmieniającej się sytuacji. Ich zdaniem reformy powinny jednak uwzględniać potrzeby osób znajdujących się w najtrudniejszym położeniu. Wśród najczęściej zgłaszanych postulatów znajdują się gwarancje kontynuacji terapii dla ciężko chorych pacjentów, utrzymanie wsparcia mieszkaniowego dla najbardziej wrażliwych grup oraz uproszczenie procedur związanych z uzyskiwaniem świadczeń i ubezpieczenia zdrowotnego.
Przedstawiciele organizacji pomocowych podkreślają, że nie kwestionują potrzeby dostosowywania systemu pomocy do zmieniającej się sytuacji. Ich zdaniem reformy powinny jednak uwzględniać potrzeby osób znajdujących się w najtrudniejszym położeniu. Wśród najczęściej zgłaszanych postulatów znajdują się gwarancje kontynuacji terapii dla ciężko chorych pacjentów, utrzymanie wsparcia mieszkaniowego dla najbardziej wrażliwych grup oraz uproszczenie procedur związanych z uzyskiwaniem świadczeń i ubezpieczenia zdrowotnego.
Sprawa budzi coraz większe emocje również dlatego, że Polska od początku wojny była jednym z głównych państw przyjmujących uchodźców z Ukrainy. Według danych instytucji publicznych setki tysięcy obywateli Ukrainy podjęły w kraju pracę i odprowadzają podatki oraz składki do systemu. Zdaniem części ekspertów obecna debata nie powinna koncentrować się wyłącznie na ograniczaniu wydatków, lecz także na poszukiwaniu rozwiązań chroniących osoby, które z powodu wieku, stanu zdrowia lub sytuacji rodzinnej nie są w stanie samodzielnie zapewnić sobie bezpieczeństwa.
- Tuż po wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie w 2022 roku, polski rząd zawarł niepisany kontrakt ze społeczeństwem ukraińskim. W jego efekcie przyjęliśmy wszystkich szukających schronienia w Polsce. Pomijając, zawsze ważny w tego typu dramatycznych sytuacjach, aspekt humanitarny, nasze państwo wygenerowało dzięki opodatkowanej pracy zdecydowanej większości uchodźców z Ukrainy wielomiliardowe dochody. Z tej kwoty tylko niewielka część była i jest przeznaczana na pomoc społeczną czy medyczną uchodźcom z Ukrainy. Obecnie, wraz z wygaszaniem wsparcia, narażamy się paradoksalnie na ryzyko wzrostu kosztów ochrony zdrowia tej grupy, która w skrajnej sytuacji powiększy nam liczbę osób w kryzysie bezdomności. Skoro do naszych polityków nie przemawiają argumenty natury etycznej i humanitarnej, być może należy policzyć koszty długoterminowe tak prowadzonej polityki - zauważa Tomasz Michałek, Dyrektor biura Zarządu Koalicji "Na pomoc niesamodzielnym".
Najbliższe miesiące pokażą, czy postulaty organizacji społecznych znajdą odzwierciedlenie w działaniach rządu. Jedno pozostaje pewne - dyskusja o przyszłości systemu wsparcia dla uchodźców w Polsce wkracza w nowy etap, w którym coraz częściej ścierają się argumenty nie tylko ekonomiczne, społeczne czy humanitarne, ale też związane z bieżącą polityką.
Źródło: www.naszademokracja.pl