gru 8, 2025

Tego nie było od 20 lat! Pacjentów przybywa a Narodowy Fundusz Zdrowia obniża plany rzeczowo-finansowe na 2026 rok

Ogólnopolski Związek Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej (OZŚWM) informuje, że pomimo rosnącej liczby pacjentów wymagających respiratoterapii, rok 2026 będzie pierwszym od dwóch dekad, gdy środki finansowe zarezerwowane na tę specjalistyczną opiekę zostaną zmniejszone w stosunku do roku poprzedniego. Przekazane przez Narodowy Fundusz Zdrowia plany rzeczowo-finansowe na 2026 rok przewidują obniżenie kontraktów na świadczenie średnio o 10 procent, a w niektórych regionach - m.in. w województwie śląskim - nawet  o ponad 20 procent.

Robert Suchanke, prezes OZŚWM podkreśla, że sytuacja jest bezprecedensowa: - Nasi członkowie dostali plany rzeczowo-finansowe, które nie tylko nie obejmują pacjentów, których już mają pod opieką "nadlimitową", ale też część tych, którzy dotychczas byli objęci kontraktem. Zajmuję się tym świadczeniem od ponad 20 lat i nie pamiętam takiej sytuacji. Co świadczeniodawcy mają zrobić z pacjentami? Mają ich odesłać do szpitali?

Według analiz Związku, prowadzonych na podstawie zebranych danych od swoich członków, już 1 stycznia 2026 roku bez finansowania NFZ może pozostać ponad 4000 chorych. To prawie 30% wszystkich pacjentów aktualnie wentylowanych mechanicznie w domach.

Kryzys pogłębia fakt, że w 2025 roku NFZ wstrzymał rozliczenia nadwykonań, również w części pediatrycznej, która dotychczas była traktowana priorytetowo i rozliczana w 100%. W tym roku nie zostały dotąd rozliczone ponadlimitowe świadczenia za dzieci, zrealizowane za drugi i trzeci kwartał 2025.

- Po raz pierwszy widzę, żeby oszczędności obejmowały dzieci - mówi Marcin Warzecha sekretarz Związku i dodaje: - Proszę sobie wyobrazić sytuację: mamy dziecko z inwazyjną wentylacją i słyszymy, że nie ma środków, żeby zapłacić za opiekę, którą już wykonaliśmy. To się nigdy wcześniej nie zdarzało.

Wielu świadczeniodawców, nie mogąc doczekać się płatności, już ograniczyło opiekę do minimum przewidzianego kontraktem. - Wszędzie, gdzie mają nadwykonania, redukują wizyty do absolutnego minimum: tylko dwie wizyty rehabilitanta, dwie wizyty pielęgniarki, i jedna wizyta lekarza. Nic ponad to. Nasi członkowie mają pacjentów, którzy wymagają więcej, ale nie mają z czego tego finansować - wyjaśnia Robert Suchanke. Z kolei Marcin Warzecha podkreśla, że te decyzje nie są wynikiem złej woli: - Pacjentów odwiedzamy od lat, znamy ich dzieci, rodziny, ale przy takich cięciach nie da się udawać, że system normalnie działa.

W rozmowach z oddziałami wojewódzkimi NFZ świadczeniodawcy słyszą, że trzeba sobie radzić. Robert Suchanke relacjonuje jedną z rozmów: - Usłyszałem: macie taki plan i musicie się w nim zmieścić. Fundusz nie ma pieniędzy aby sfinansować opiekę nad pacjentami wentylowanymi w domach. Ciecia dotyczą również opieki długoterminowej w tym pacjentów wentylowanych mechanicznie.

Marcin Warzecha, sekretarz Związku zauważa, że częściowym rozwiązaniem zaistniałego problemu może być wypracowany w 2023 roku w Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji nowy model opieki: - Z niedowierzaniem obserwuję jak Ministerstwo Zdrowia marnuje czas. Zamiast wdrażać to co zostało wypracowane przez wszystkich interesariuszy, my wciąż stoimy w miejscu a pacjentów nam przybywa.

Uzgodniony z ekspertami klinicznymi, świadczeniodawcami oraz środowiskiem pacjentów nowy model opieki, zakładający m.in. telemonitoring i bardziej racjonalne wykorzystanie zasobów kadrowych czeka gotowy do wdrożenia. - Model jest gotowy, kompletny, przeliczony i akceptowany przez szerokie grono interesariuszy, ale od momentu zmiany kierownictwa w Ministerstwa Zdrowia mamy powtórkę z przeszłości i wszystko stanęło. Znowu słuchamy tylko o konieczności ratowania szpitali, zamiast szukać rozwiązań pozwalających zaopiekować się pacjentami poza szpitalem. Przecież to zdecydowanie tańsze rozwiązanie od hospitalizacji - mówi Marcin Warzecha.

Przedstawiciele Związku podkreślają, że tego typu polityka, dążąca do efektywniejszego wykorzystania zasobów kadrowych, powinna być priorytetem dla każdego Ministra Zdrowia. Utrzymywanie szpitalocentrycznego modelu opieki nie znajduje żadnego racjonalnego uzasadnienia, ani klinicznego, ani ekonomicznego. Jednocześnie, wbrew światowym standardom, w Polsce wciąż nie wykorzystuje się systemowo telemonitoringu i teleopieki. Kraje UE od lat stosują zdalne monitorowanie parametrów oddechowych jako normę - rozwiązanie, które poprawia bezpieczeństwo pacjentów, skraca czas reakcji na pogorszenie stanu zdrowia oraz daje nowe narzędzia monitorowania jego efektywności, ograniczając koszty i liczbę wizyt personelu. Mimo dostępnych technologii i gotowych narzędzi, w Polsce rozwiązania te nie potrafiły się przebić na poziom systemowy.

Wdrożenie modelu jest konieczne, aby uporządkować finansowanie, powstrzymać rosnącą liczbę nadlimitowych pacjentów i tym samym poprawić bezpieczeństwo pacjentów, którzy nie chcą wracać do szpitali.

Jak podsumowuje Robert Suchanke: - Świadczenie, które przez dwie dekady ratowało życie osobom wentylowanym w domach, dzisiaj jest wygaszane. Bo jak inaczej można nazwać redukcję środków, gdy powinniśmy je zwiększać. Jeśli państwo ogranicza opiekę domową, to musi się liczyć, że zacznie rosnąć liczba pacjentów na oddziałach szpitalnych, którzy będą tam przebywać miesiącami a nawet latami. Zastanawiam się kto będzie musiał stanąć przed rodzinami pacjentów i powiedzieć im wprost: nie mamy dla Was miejsca w systemie opieki domowej, musicie wrócić lub zostać w szpitalu.


Solidarni z Ukraina
raport deinstytucjonalizacja
raport opieka długoterminowa
Dołącz do Koalicji
Jeśli jesteś za budową w Polsce nowoczesnego systemu wsparcia osób niesamodzielnych, przyłącz się.
Dołącz do nas